Jak wygląda gra, która uczy planować sprzedaż w 3 godziny?

Wiesz, co jest jednym z trudniejszych momentów w prowadzeniu firmy? Nie brak wiedzy. Nie brak pomysłów. Nie brak kolejnych narzędzi, które ktoś obiecuje jako przełomowe rozwiązanie dla sprzedaży, marketingu albo zarządzania. Najtrudniejsze bywa to, że właściciel, lider albo zespół bardzo rzadko mają okazję zobaczyć swoją firmę z boku.

Na co dzień widzi ją tylko i wyłącznie „od środka”. Są telefony, spotkania, oferty, decyzje, gaszenie pożarów, trudne rozmowy, rekrutacje, kampanie marketingowe, obsługa klientów, zaległe follow-upy, nieskończone projekty i kolejne pomysły, które wydają się ważne, ale nie zawsze wiadomo, które z nich naprawdę przesuwają firmę do przodu.

W takim trybie łatwo wpaść w przekonanie, że problemem jest brak ludzi, brak CRM-u, brak reklam, brak większego budżetu albo brak kolejnego szkolenia. Czasem to prawda, ale bardzo często prawdziwy problem leży głębiej: w sposobie podejmowania decyzji, w braku priorytetów, w chaosie komunikacyjnym, w niejasnym podziale odpowiedzialności albo w tym, że każdy w zespole widzi firmę trochę inaczej.

Dlatego powstała gra MPPM. Nie jako kolejne szkolenie, podczas którego ktoś przez kilka godzin pokazuje slajdy. Nie jako wykład o tym, jak „powinno się” prowadzić sprzedaż. I nie jako klasyczny warsztat, po którym uczestnicy wychodzą z notatkami, ale bez doświadczenia konsekwencji własnych decyzji.

Gra MPPM powstała po to, żeby ludzie mogli zobaczyć siebie i swój zespół w działaniu.

Skąd wzięła się gra MPPM?

Kiedy projektowałem grę MPPM, szukałem formuły, która połączy trzy światy: szkolenie, mentoring i konsulting. Skąd takie połączenie? Bo szkolenie daje wiedzę, mentoring daje kierunek, a konsulting rozwiązania.

Każdy z tych elementów ma swoją wartość, ale zauważyłem, że bardzo często brakuje pomiędzy nimi jeszcze jednego poziomu: bezpiecznego środowiska, w którym można podjąć decyzję, popełnić błąd i od razu zobaczyć jego konsekwencje.

W prawdziwej firmie błąd kosztuje. Czasem kosztuje pieniądze, czasem relację z klientem, czasem zaufanie zespołu, a czasem kilka miesięcy pracy nad projektem, który od początku nie miał dobrze ustawionych fundamentów.

W grze można to przeżyć szybciej, bezpieczniej i z większą świadomością. Dlatego gra MPPM nie jest tylko planszą, zestawem kart czy scenariuszem. To symulacja dnia firmy, w której uczestnicy w kilku rundach podejmują decyzje biznesowe, odzwierciedlające te prawdziwe, z życia wzięte. Decydują, kogo zatrudnić, które projekty kontynuować, gdzie skierować budżet, kiedy przyspieszyć, kiedy odpuścić, a kiedy zatrzymać się i przemyśleć strategię.

W tych decyzjach bardzo szybko zaczyna być widoczne coś, czego często nie pokazują ani raporty, ani spotkania statusowe, ani nawet najlepsze prezentacje strategiczne – mianowicie sposób myślenia zespołu.

Jak przebiega gra?

Cała gra trwa jeden dzień, ale jej najważniejsza część mieści się w intensywnych rundach decyzyjnych, które pozwalają uczestnikom przejść przez różne etapy rozwoju firmy: od chaosu, przez porządkowanie działań, aż po skalowanie.

Każda runda wymaga podjęcia decyzji. Nie teoretycznej, ale konkretnej. Uczestnicy muszą zdecydować, na co przeznaczą zasoby, które projekty uznają za priorytetowe, jak rozłożą odpowiedzialność i co zrobią, gdy pojawi się napięcie pomiędzy planem a rzeczywistością.

To ważne, bo przecież kłopoty wielu firm nie wynikają z braku pomysłów – tych zazwyczaj nie brakuje lub wręcz jest ich za dużo, a zespół za mało konsekwentnie wybiera te, które naprawdę mają znaczenie.

Pomiędzy rundami uczestnicy spotykają się z praktykami – osobami, które prowadzą firmy, sprzedają, rekrutują, wdrażają systemy, budują procesy i na co dzień mierzą się z podobnymi problemami. Te rozmowy są bardzo ważne, bo pozwalają spojrzeć na decyzje podjęte w grze nie jak na zabawę, ale jak na odbicie prawdziwych mechanizmów biznesowych.

Wtedy uczestnicy zaczynają analizować, co ich decyzje przyniosły, jakie wygenerowały straty, gdzie zabrakło strategii, a gdzie intuicja okazała się trafna. Pojawia się ważny moment refleksji.

Ktoś mówi: „Zainwestowaliśmy wszystko w marketing, ale nie mieliśmy ludzi, którzy mogli dowieźć sprzedaż”.
Ktoś inny zauważa: „Mieliśmy dobry pomysł, ale nie ustaliliśmy, kto za niego odpowiada”.
Jeszcze ktoś inny mówi: „Cały czas dokładaliśmy nowe działania, zamiast skończyć te, które już zaczęliśmy”.

Na papierze tylko brzmi to znajomo, a w grze zaczyna boleć, bo uczestnik sam tego doświadcza.

Dlaczego gra działa inaczej niż szkolenie?

W szkoleniu można usłyszeć teorię, natomiast w grze dostaje się konsekwencje – w tym tkwi największa różnica pomiędzy tymi formami nauki. Podczas klasycznego szkolenia uczestnik może zgodzić się z prowadzącym, zapisać kilka mądrych zdań, zrobić zdjęcie slajdu i wrócić do firmy z poczuciem, że coś zrozumiał. Problem polega na tym, że pomiędzy zrozumieniem a zmianą zachowania jest ogromna różnica. W grze ta różnica skraca się bardzo szybko.

Po kilkunastu minutach uczestnicy często przestają traktować symulację jak ćwiczenie. Zaczynają działać tak, jak działają w prawdziwej firmie. Ktoś przejmuje inicjatywę, ktoś próbuje kontrolować wszystko, ktoś czeka, aż inni zdecydują, a ktoś inny od razu szuka skrótu. Po godzinie widać już emocje. Po dwóch godzinach widać schematy. Po trzech godzinach zaczyna się rozmowa, której zwykle nie da się wywołać zwykłym pytaniem na spotkaniu.

To jest ten moment, w którym menedżer mówi do zespołu: „Zobaczcie, my dokładnie tak działamy w poniedziałek rano”. Albo właściciel orientuje się, że jego sposób podejmowania decyzji w grze bardzo przypomina to, co dzieje się w firmie, gdy trzeba wybrać pomiędzy sprzedażą, marketingiem, ludźmi i operacjami.

Gra nie pokazuje więc tylko tego, co należy robić, tylko obnaża to, co naprawdę robimy, kiedy pojawia się presja czasu, ograniczony budżet, niepełne informacje i różne zdania w zespole. To dużo cenniejsze niż kolejna definicja strategii.

Co uczestnicy wynoszą z gry?

Każdy uczestnik wychodzi z gry z trochę inną lekcją, bo każdy wchodzi do niej z innym doświadczeniem, inną rolą i innym sposobem patrzenia na firmę.

Dla właściciela często jest to moment, w którym widzi, jak jego styl zarządzania wpływa na wynik całego zespołu. Może zauważyć, że zbyt często przejmuje decyzje, że nie zostawia przestrzeni innym albo że sam blokuje skalowanie, bo wszystko musi przejść przez niego.

Dla handlowca gra może być doświadczeniem pokazującym, że sama aktywność nie wystarczy, jeśli nie ma planu, priorytetów i dobrze rozumianego procesu sprzedaży.

Dla lidera zespołu może to być lekcja o feedbacku, komunikacji i odpowiedzialności, bo w symulacji bardzo szybko wychodzi, czy zespół naprawdę rozumie cel, czy tylko wykonuje kolejne zadania.

Ale bez względu na rolę wspólny mianownik jest jeden: uczestnicy zaczynają widzieć, gdzie uciekają zasoby: czas, pieniądze, energia ludzi, zaufanie, uwaga zespołu. To są zasoby, których w firmach często brakuje najbardziej, choć nie zawsze widać to od razu w Excelu.

Widziałem wiele sytuacji, w których po grze ktoś mówił: „Myślałem, że potrzebuję CRM-u, a teraz widzę, że najpierw potrzebuję planu”. Albo: „Byłem przekonany, że brakuje mi ludzi, a tak naprawdę brakuje nam rytmu pracy i zasad”.

To są dla mnie zdania, które pokazują prawdziwą wartość gry. Nie chodzi przecież o to, żeby uczestnik wyszedł z nową teorią, tylko o to, żeby wyszedł z nowym spojrzeniem na własną firmę.

Gra jako laboratorium firmy

Najprościej można powiedzieć, że gra MPPM jest laboratorium firmy.

Nie zastępuje prawdziwego biznesu, ale pozwala zobaczyć jego mechanizmy w przyspieszeniu. W ciągu kilku godzin można zauważyć rzeczy, które w codziennej pracy rozciągają się na tygodnie albo miesiące: sposób podejmowania decyzji, reakcje na presję, konflikty priorytetów, brak właścicieli projektów, przeciążenie zadaniami albo nieumiejętność kończenia rozpoczętych działań. To dlatego jedna edycja gry nigdy nie jest taka sama jak druga. Scenariusz może być podobny, zasady mogą być takie same, ale ludzie zawsze wnoszą coś innego. Inne doświadczenia, inne nawyki, inne napięcia, inny styl komunikacji i inne przekonania o tym, co w biznesie jest najważniejsze.

Gra działa, ponieważ nie uczy firmy abstrakcyjnej – uczy ludzi, którzy potem wracają do własnych firm i zaczynają widzieć więcej.

Dla kogo jest gra MPPM?

Gra jest szczególnie wartościowa dla właścicieli firm, liderów, menedżerów, handlowców i osób odpowiedzialnych za rozwój sprzedaży, marketingu oraz organizacji pracy.

Najwięcej wynoszą z niej osoby, które czują, że firma działa, ale nie rośnie tak, jak powinna. Że dużo się dzieje, ale nie wszystko przekłada się na wynik. Że zespół jest zajęty, ale nie zawsze wiadomo, czy zajmuje się rzeczami, które naprawdę mają znaczenie.

To nie jest wydarzenie dla osób, które chcą tylko posłuchać inspirującego wystąpienia.

To jest doświadczenie dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak podejmują decyzje, jak współpracują, jak reagują na ograniczenia i co z tego wynika.

Podsumowanie

Gra MPPM to nie jest klasyczne szkolenie, warsztat ani wykład.

To symulacja, która pozwala zobaczyć firmę z boku, przeżyć konsekwencje decyzji i lepiej zrozumieć, dlaczego niektóre działania nie przynoszą oczekiwanych efektów, mimo że ludzie pracują dużo, intensywnie i z dobrymi intencjami.

W trzy godziny można nauczyć się o decyzjach, zespole, priorytetach i planowaniu więcej niż podczas wielu spotkań, na których wszyscy mówią o problemach, ale nikt ich naprawdę nie doświadcza. Bo dopiero wtedy, gdy widzisz, jak każda decyzja kosztuje czas, pieniądze i uwagę zespołu, zaczynasz inaczej patrzeć na rozwój firmy.

Jeżeli czujesz, że Twoja firma działa, ale nie rośnie w takim tempie, w jakim powinna, zarezerwuj swoje miejsce na najbliższej edycji gry MPPM. Wystarczy przyjść i zagrać.

www.metodamppm.pl/gra

Dziś to najlepszy dzień, by niczego nie odkładać na jutro.

Dowiedz się, jak jeszcze możemy pomóc Twojej firmie rosnąć.