Wiesz, co jest jednym z trudniejszych momentów w prowadzeniu firmy? Nie brak wiedzy. Nie brak pomysłów. Nie brak kolejnych narzędzi, które ktoś obiecuje jako przełomowe rozwiązanie dla sprzedaży, marketingu albo zarządzania. Najtrudniejsze bywa to, że właściciel, lider albo zespół bardzo rzadko mają okazję zobaczyć swoją firmę z boku.
„Nie mam czasu” – to zdanie słyszę w 9 na 10 rozmów z przedsiębiorcami. Brzmi znajomo? Prawdopodobnie sam wypowiadasz je przynajmniej raz w tygodniu, patrząc na listę zadań, która zamiast maleć, zdaje się pęcznieć z każdą godziną.
Robisz więcej niż kiedykolwiek, a firma nie rośnie? Sprawdź, dlaczego biznes stoi w miejscu mimo zaangażowania zespołu i jak odzyskać wpływ na wynik.
Masz Buyer Personę? Świetnie, ale jest jedno pytanie: kiedy ostatnio do niej wróciłeś?
Są takie pomysły, które od razu rozpalają wyobraźnię. Widzisz je niemal gotowe. Masz poczucie, że wystarczy tylko ruszyć. Zrobić serwis, odpalić kampanię, pokazać ludziom rozwiązanie i wszystko zacznie się układać. Excel podpowiada, że liczby mają sens. Głowa podsuwa scenariusze. Entuzjazm rośnie z każdą godziną. I właśnie wtedy najłatwiej popełnić błąd.
W marketingu, sprzedaży i komunikacji firmowej bardzo często mówi się o tym, że dobry plan to podstawa, bo daje porządek, przewidywalność i pozwala lepiej zarządzać uwagą odbiorców, jednak prawda jest taka, że nawet najlepiej rozpisany harmonogram działa tylko do momentu, w którym rzeczywistość nie zacznie pisać własnego scenariusza, a to dzieje się częściej, niż wielu osobom się wydaje.
AI w biznesie jest dziś wszędzie: w marketingu, sprzedaży, obsłudze klienta, analizie danych. Możesz wygenerować ofertę w 30 sekund, stworzyć strategię, napisać kampanię reklamową albo zautomatyzować prospecting. Wiele firm zachwyca się tym, co potrafi sztuczna inteligencja, ale zupełnie pomija pytanie: „Czy mój biznes jest gotowy na AI?”
W każdej grze MPPM dzieje się dokładnie ten sam scenariusz. Najpierw zespół siada przy stole i czyta scenariusz. Następnie pojawiają się pierwsze pomysły. Zaczyna się dobrze. Ktoś mówi: „To jest nasza grupa klientów.” Ktoś inny dodaje: „Tu mamy przewagę.” Padają pomysły na komunikację, sprzedaż, działania marketingowe i w zasadzie wszystko się zgadza, logika jest dobra, a zespół zaczyna widzieć kierunek. I wtedy przychodzi ten moment. Pada dobra decyzja. A następnie zamiast działania zaczyna się coś, co zabija większość firm.
Wielu przedsiębiorców próbuje sprzedawać w najprostszy możliwy sposób. Uruchamiają reklamę produktu, kierują ruch na ofertę i oczekują sprzedaży. Problem polega jednak na tym, że większość klientów nie podejmuje decyzji zakupowej w taki sposób. Zanim ktoś kupi, musi najpierw poznać markę, zrozumieć problem, zaufać rozwiązaniu i dopiero wtedy podjąć decyzję o wydaniu pieniędzy. Dlatego właśnie potrzebna jest drabina wartości, czyli Value Ladder.
Wielu właścicieli firm i managerów sprzedaży zadaje sobie jedno pytanie: jak stworzyć plan marketingowy, który faktycznie działa i generuje wyniki, a nie jest tylko dokumentem „do szuflady”? To bardzo proste – wystarczy Ci zwykły Excel, a co powinno się w nim znaleźć, dowiesz się z tego wpisu.
